Minho patrzył z rozbawieniem na Taemina, który w pośpiechu wpychał sobie ciastka do buzi. Jego różowe usteczka umazane były kremem i czekoladą, co wywołało u Choi niepohamowany chichot.
-Taeminnie, nie możesz tyle zjeść... przecież wieczorem czeka nas uczta u Jjonga - żabol usiłował ukryć uśmiech, jednak nie bardzo mu to wychodziło.
- Ale hyung.. to jest.. - Tae mruczał pod nosem z ustami pełnymi słodkości - takie dobre...
Choi zaśmiał się ponownie, po czym starł palcem krem z ust młodszego chłopaka, wywołując kwiecisty rumieniec na jego policzkach.
-Chodź Minnie - Minho zmierzwił czuprynę Lee.
- Onew niedługo po nas przyjedzie.
Tae z niechęcią podniósł się z krzesełka i razem ze swoim towarzyszem powędrował w stronę umówionego wcześniej miejsca.
* * *
Smukła postać zgrabnie poruszała biodrami w takt muzyki, a długie nogi, zdające się bardziej fruwać niż stąpać po podłodze, przesuwały się po niej z wdziękiem. Siedzący na kanapie mężczyzna lustrował swojego towarzysza, którego ciało zdawało poruszać się instynktownie, jakby było zaprogramowane jedynie do tańca. Minho upił łyk drinka i ruszył w stronę tańczącej grupki. Objął szczupłego chłopaka, przerywając jego pełen gracji taniec, po czym wolną ręka zmierzwił karmelową czuprynę Lee.
-Zatańczysz ze mną? - szepnął, muskając wargami Taeminowy płatek ucha. Na pucołowatą buzię chłopaka wkradł się uroczy uśmiech.
- Z wielką chęcią hyung.
Obaj zatracili się w tańcu, co jakiś czas urozmaicając go subtelnymi czułościami.
Impreza trwała już dobre kilka godzin i coraz więcej miejsca na podłodze zajmowali upojeni alkoholem ludzie. Minho siedział na sporej, obitej skórą kanapie i popijając drinka głaskał włosy śpiącego na jego kolanach Taemina. Koło niego przycupnął Jinki i sączył powoli colę z puszki. On także czuł, że ogarnia go zmęczenie.
- Co hyung, zbieramy się? - Choi wyraźnie zauważył, że starszy powoli opada z sił. Onew pokiwał tylko głową.
Chłopcy wsiedli do samochodu, zaparkowanego wcześniej nieopodal. Jinki za kierownicą (tylko on nie pił wcześniej alkoholu), obok niego Minho. Z tyłu natomiast, rozwalony na wszystkich siedzeniach spał Taemin, co chwila mlaskając rozkosznie ustami.
Droga ciemnymi, seulskimi ulicami zdała się Minho niezwykle nużąca. Zastanawiał się, skąd Jinki brał jeszcze siłę, by tak sprawnie kierować. Wśród panującego wokół półmroku dało się ujrzeć, jak światła sygnalizacyjne z czerwonych zmieniają się na zielone. Widząc to Jinki przyśpieszył, chcąc jak najszybciej dotrzeć do domu. Nagle zza zakrętu, z zawrotną prędkością wyłonił się inny samochód i wbił się w tył pojazdu chłopaków. Przerażony Choi zarejestrował głośny krzyk pasażera z tylnego siedzenia. Potem do jego uszu doszedł okropny huk, a szybę auta pokryły bordowe kropelki.
Pod wpływem uderzenia auto zatoczyło się, wykonując dzikie obroty w poprzek jezdni, aż w końcu z impetem stuknęło w drzewo. Minho zignorował pulsujący ból w ramieniu i odwrócił się do tyłu, by ujrzeć widok ściskający jego wszystkie wnętrzności. Drobne ciało Taemina leżało bezwładnie na tapicerce, a ubrania chłopca w niektórych miejscach przesiąkło szkarłatnym płynem. Ponadto, po porcelanowej buzi Minniego ciurkiem spływała krew. Na policzki Minho skapnęły srebrzyste łzy, a z jego gardła wyrwało się ciche łkanie, którego nie mógł usłyszeć żden z jego towarzyszy. Na widok niewinnej, zranionej buzi Tae serce Minho zdawało się pękać na milion drobnych kawałków. Głowa Choi opadła bezwładnie, a zmęczone płaczem oczy zaszły ciemną mgłą.
Mam nadzieję, że Wam się podobało.. z góry przepraszam Was za wszystkie błędy, a także za to, że ten wpis jest tak krótki.. w każdym bądź razie.. liczę na to, że będziecie czekać na kolejny rozdział. ;3
