Jak wcześniej zapowiedziałam ,,Niezapominajka'' będzie dzielić się na dwie części. Dzisiaj, korzystając z chwili wytchnienia i wolnego czasu zabrałam się za rzeczony drugi part. Jest ona dużo krótsza od poprzedniej, ale powodem jest jedynie to, że nie chciałam ,,przesłodzić''. Myślę, że niedopowiedzenia pobudzają wyobraźnię.. Mam ogromną nadzieję, że się Wam spodoba! So, please enjoy ^^
Ściskając w rękach bukiet czerwonych róż sprawdziłem zegarek. Późno... A ja znowu czekałem. Czekałem pod drzwiami Niezapominajki jak codziennie. Od tamtego incydentu minęło już pół roku, a ja w każdy wieczór przychodziłem pod drzwi mojego aniołka z bukietem kwiatów. Ale ani razu nie zastałem jej w domu. Często czekałem naprawdę długo, licząc na to, że może natknę się na nią, gdy będzie wracać. Może się przeprowadziła? Może wyjechała..?
To chyba była obsesja. Jej twarz śniła mi się co noc. Nie mogłem, nie umiałem jej wyrzucić ze swej głowy. Co gorsza - nie chciałem. Tak bardzo pragnąłem znów ją ujrzeć... Poczuć ten zapach, zobaczyć słodki uśmiech...
Usiadłem na podłodze, przytulając głowę do kolan. Przez pół roku nie widziałem jej ani razu.. Dzisiaj czułem się naprawdę paskudnie. Było mi gorąco i zimno równocześnie, a moim ciałem co chwila targały przeraźliwe dreszcze lub nieprzyjemny kaszel. To chyba grypa. Ale co tam.. Oparłem ciężką głowę o ścianę. Czułem wiecznie narastający, pulsujący ból w skroni. Zamknąłem oczy, mając nadzieję, że to pomoże mi choć trochę. Chyba odpłynąłem...
~
Ktoś położył mi ciepły okład na czoło. Czułem, że leżałem w łóżku, przykryty puchową pierzyną. Do tego kolo mnie unosił się znajomy, słodki zapach. Charakterystyczna woń wanilii i kwiatów - jakbym już ją kiedyś wąchał... Zaraz. Czy to możliwe, żebym był w domu mojego aniołka? Otworzyłem oczy, a moje serce zaczęło wyrywać się z piersi. Twarz drobniutkiej dziewczyny, okolona długimi, złotymi puklami zdawała się być jeszcze piękniejsza niż ostatnio. Zerwałem się do siadu.
-Dobry wieczór Jonghyunnie - uśmiechnęła się do mnie swoimi wisienkowymi usteczkami.
Moje serce eksplodował, a w brzuchu czułem rozkoszny uścisk. Nie czułem tego od tak dawna... Moje polika płonęły. Na pewno wyglądałem jak burak. Pamiętała. Pamiętała moje imię. Do tego je zdrobniła. Złapałem jej dłonie. Chciałem coś powiedzieć, jednak byłem w stanie tylko otwierać i zamykać usta, nie mogąc wydobyć z siebie ani słowa. Jak jakiś debil.
-Połóż się. Jesteś chory - przerwała mój niemy wywód. Jej głębokie oczy wpatrywały się we mnie z troską.
Cholera... Znowu widziała mnie w paskudnym stanie. Czemu musiałem sprawiać jej same kłopoty? Mocno ścisnąłem jej malutką, pulchną rączkę i nieśmiało zacząłem:
-Kocham... Kocham cię. Ja... Odkąd cię ujrzałem nie mogę przestać o tobie myśleć. Jesteś niesamowita - rozgadałem się na dobre, przy okazji spiekając raka - Tak bardzo się w tobie zakochałem...
-Wiem Jonghyunnie - ujęła moją zawstydzoną twarz w dłonie i kciukiem ją pogładziła.
Spojrzałem na nią. Pucołowate policzki, oblane słodkim rumieńcem, spokojne oczy, błękitne niczym ocean, urocze usteczka.. Przytuliłem do siebie drobne ciało mojego aniołka, obejmując ramionami tak, jakbym już nigdy nie miał jej puścić. Ucałowałem e drobne usteczka, bardzo delikatnie, by jej nie spłoszyć. Były miękkie i ciepłe. Smakowały tak cudownie.. truskawkami.
Spojrzałem na nią. Pucołowate policzki, oblane słodkim rumieńcem, spokojne oczy, błękitne niczym ocean, urocze usteczka.. Przytuliłem do siebie drobne ciało mojego aniołka, obejmując ramionami tak, jakbym już nigdy nie miał jej puścić. Ucałowałem e drobne usteczka, bardzo delikatnie, by jej nie spłoszyć. Były miękkie i ciepłe. Smakowały tak cudownie.. truskawkami.
-Kocham cię - wyszeptałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz