Dzień dobry.. To w końcu ja. Jakiś czas znowu mnie tu nie było - ale staram się dopracować opowiadanie najlepiej jak umiem! Na razie przedstawiam Wam prolog, pisany z perspektywy Minho, jednak w dalszej części Soldier'a narratorem będzie (w większości) Taemin. Mam nadzieję, że mój twór przypadnie Wam do gustu.. Byłabym też bardzo wdzięczna za komentarze - one bardzo motywują a i ważne jest dla mnie to, żeby poznać Wasze opinie. Dziękuję i zapraszam do czytania! ^^~~
Jesień powoli ustąpiła miejsca zimie. Na zewnątrz delikatnie prószył śnieg, a chłodne zimowe promienie wdzierały się przez spore okna do obszernego pomieszczenia kawiarnianego. Ja zaś marnowałem czas za ladą. Moje dni nie różniły się od siebie - wszystkie były tak samo szare i nudne. Co dzień przez kawiarnię przewijały się różne twarze, jednak nigdy nie wnosiły nic nowego, przeciwnie - były tak samo nijakie jak każda moja doba. Ot, ludzie przychodzili, zamawiali ciastko, kawę, następnie płacili i znikali.
- Masz zamówienie na latte, Minho - powiedziała uśmiechnięta kelnerka.
- Już się robi.. - westchnąłem i wyciągnąłem wysoką szklankę. Po chwili podałem dziewczynie tacę z zamówieniem.
Czułem, że potrzebuję czegoś, co wróci mi chęć życia. Jakiejś iskierki, zmiany, która wywróci mój świat do góry nogami. Czegoś, co nadałoby sens nawet nalewaniu kawy do filiżanki.
- Masz zamówienie na latte, Minho - powiedziała uśmiechnięta kelnerka.
- Już się robi.. - westchnąłem i wyciągnąłem wysoką szklankę. Po chwili podałem dziewczynie tacę z zamówieniem.
Czułem, że potrzebuję czegoś, co wróci mi chęć życia. Jakiejś iskierki, zmiany, która wywróci mój świat do góry nogami. Czegoś, co nadałoby sens nawet nalewaniu kawy do filiżanki.
*
Mimo późnej pory zewsząd otaczała mnie jasność. Dookoła świeciły się neonowe światła, lampy, a także bilbordy, reklamujące kremy przeciw pryszczom czy comebacki jakiegoś super popularnego girlsbandu. Kolorowy świat show-biznesu. Szedłem powoli Seulską ulicą do jednego z klubów, gdzie umówiłem się z Key - ekscentryczną divą, zwaną także moim przyjacielem.
- Przepraszam..? - usłyszałem głos za mną. Zignorowałem. Zapewne po raz kolejny ktoś poprosi mnie o ogień lub drobne ''na autobus".
- Ahjussi.. - znowu.
Ahjussi..? Naprawdę wyglądam tak staro? Odwróciłem się zirytowany z chęcią odpędzenia żebrzącego żulika, jednak moim oczom ukazała się drobna postać, chłopak. Jego przydługie włosy sterczały we wszystkie strony, jakby dopiero co wyskoczył że słomy.
- Przepraszam.. Czy nie masz może.. Czy nie mógłbyś może dać mi drobnych ma ramyeon? - wymamrotał (tak cicho że ledwo go zrozumiałem). Wyglądał na bardzo zażenowanego sytuacją. Wielkie sarnie oczy wlepił w chodnik a kąciki jego pełnych ust opadały w dół, nadając jego twarzy smutny wyraz. Dopiero teraz zwróciłem też uwagę na jego ubiór - mimo zimy miał na sobie tylko bluzę i cienkie jeansy, które nawiasem mówiąc wisiały na nim jak na wieszaku. Ewidentnie było mu zimno - dłońmi usiłował otulić swoje ramiona, do tego pociągał zaczerwienionym nosem. Wyglądał trochę jak anioł, który się zgubił.
- Nie masz co jeść? - zapytałem głupio. Chłopak spojrzał na mnie zagadkowym wzrokiem. - Chodź, zabiorę cię na coś..
Nawet nie zaprotestował. Musiał być naprawdę głodny.
Po chwili znaleźliśmy się w niewielkiej knajpce. Gdy kelner postawił przed nami miskę ryżu i bulgogi mój towarzysz wręcz rzucił się na posiłek.
- Jak masz na imię? - zagadałem
- Taemin - wybełkotał z ustami pełnymi ryżu - Lee Taemin.
- Taemin-ah.. Jestem Choi Minho - posłałem mu ciepły uśmiech.
Jego osoba budziła we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony niewinny wygląd sprawiał, że miałem ochotę zatroszczyć się o niego. Z drugiej strony.. Miał w sobie coś takiego, co sprawiało, że czułem do niego niejaki dystans.
Zobaczywszy jak Taemin spogląda tęsknie na puste miseczki domówiłem kolejną porcję ryżu i mięsa. I tym razem blondynek zabrał się za jedzenie w ekspresowym tempie. Co jak co, ale spust to on miał niezły.
- Jak zjesz, to zamówię taksówkę. Gdzie mieszkasz?
- Nie trzeba hyung. Poradzę sobie - odparł dość obojętnie.
- I tak wracam teraz do domu.. Mogę cię przy okazji zabrać. Jest zimno..
- Dziękuję za posiłek. Dobranoc - przerwał szybko Taemin, po czym skłonił mi się lekko i pośpiesznie wyszedł z baru, zostawiając mnie całkowicie zbitego z tropu.
- Przepraszam..? - usłyszałem głos za mną. Zignorowałem. Zapewne po raz kolejny ktoś poprosi mnie o ogień lub drobne ''na autobus".
- Ahjussi.. - znowu.
Ahjussi..? Naprawdę wyglądam tak staro? Odwróciłem się zirytowany z chęcią odpędzenia żebrzącego żulika, jednak moim oczom ukazała się drobna postać, chłopak. Jego przydługie włosy sterczały we wszystkie strony, jakby dopiero co wyskoczył że słomy.
- Przepraszam.. Czy nie masz może.. Czy nie mógłbyś może dać mi drobnych ma ramyeon? - wymamrotał (tak cicho że ledwo go zrozumiałem). Wyglądał na bardzo zażenowanego sytuacją. Wielkie sarnie oczy wlepił w chodnik a kąciki jego pełnych ust opadały w dół, nadając jego twarzy smutny wyraz. Dopiero teraz zwróciłem też uwagę na jego ubiór - mimo zimy miał na sobie tylko bluzę i cienkie jeansy, które nawiasem mówiąc wisiały na nim jak na wieszaku. Ewidentnie było mu zimno - dłońmi usiłował otulić swoje ramiona, do tego pociągał zaczerwienionym nosem. Wyglądał trochę jak anioł, który się zgubił.
- Nie masz co jeść? - zapytałem głupio. Chłopak spojrzał na mnie zagadkowym wzrokiem. - Chodź, zabiorę cię na coś..
Nawet nie zaprotestował. Musiał być naprawdę głodny.
Po chwili znaleźliśmy się w niewielkiej knajpce. Gdy kelner postawił przed nami miskę ryżu i bulgogi mój towarzysz wręcz rzucił się na posiłek.
- Jak masz na imię? - zagadałem
- Taemin - wybełkotał z ustami pełnymi ryżu - Lee Taemin.
- Taemin-ah.. Jestem Choi Minho - posłałem mu ciepły uśmiech.
Jego osoba budziła we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony niewinny wygląd sprawiał, że miałem ochotę zatroszczyć się o niego. Z drugiej strony.. Miał w sobie coś takiego, co sprawiało, że czułem do niego niejaki dystans.
Zobaczywszy jak Taemin spogląda tęsknie na puste miseczki domówiłem kolejną porcję ryżu i mięsa. I tym razem blondynek zabrał się za jedzenie w ekspresowym tempie. Co jak co, ale spust to on miał niezły.
- Jak zjesz, to zamówię taksówkę. Gdzie mieszkasz?
- Nie trzeba hyung. Poradzę sobie - odparł dość obojętnie.
- I tak wracam teraz do domu.. Mogę cię przy okazji zabrać. Jest zimno..
- Dziękuję za posiłek. Dobranoc - przerwał szybko Taemin, po czym skłonił mi się lekko i pośpiesznie wyszedł z baru, zostawiając mnie całkowicie zbitego z tropu.
*
W ciemnościach usiłowałem wymacać klamkę, jednak ostatecznie zakończyło się to wielkim hukiem.
- Minho? Nie możesz trafić do swojego pokoju czy jak? - jęknął z wyrzutem Onew.
- Przepraszam - mruknąlem z udawaną skruchą. Tak naprawdę ucieszyłem się, że od razu trafiłem do jego pokoju.
- Coś się stało?
Usłyszałem skrzypnięcie - Jinki prawdopodobnie usiadł na łóżku.
Po omacku doczołgałem się do posłania przyjaciela.
- Nie, po prostu.. Przydarzyła mi się dzisiaj taka sytuacja no i ona ciągle mi siedzi w głowie. Znaczy się no.. Spotkałem na ulicy chłopaka.. To jest, on mnie zaczepił. I poprosił o pieniądze na ramyeon. Był chyba strasznie wygłodzony a do tego zmarznięty. Miał na sobie tylko bluzę i podziurawione gacie.. W zimie! Minus 10 stopni na dworze!
- I tak cię to przejęło że musiałeś mnie obudzić? - Onew nie był zbyt zadowolony.
- Oh nie, to nie o to .. Po prostu zgubiłem wątek. No więc.. Zabrałem go na coś do jedzenia. Był strasznie głodny, zjadł aż dwie.. Słuchasz mnie w ogóle? Potem jak już wszystko zjadł.. Nie, właściwie wchłonął, to chciałem go odwieść do domu. Ale on uciekł...
Jinki milczał przez chwilę, po czym rzekł zaspanym głosem:
- Rozumiem cię Minho, ale musisz pamiętać że na świecie żyją ludzie w trudnych sytuacjach. Nie mają tyle szczęścia i pieniędzy co my.. Nie możesz pomóc wszystkim głodującym tego świata Minho, nawet jeśli bardzo byś tego chciał.
- Ja wiem, ale..
- Nie zmienimy nic o piątej nad ranem. Ma razie idź spać, okej? Jutro o tym pogadamy. Dobranoc Minho.
Jinki klepnął mnie po plecach po czym zakopał się pod swoją ciepłą pierzynką. Szepnąłem ''dobranoc'' i cicho poszedłem do swojego pokoju.
- Minho? Nie możesz trafić do swojego pokoju czy jak? - jęknął z wyrzutem Onew.
- Przepraszam - mruknąlem z udawaną skruchą. Tak naprawdę ucieszyłem się, że od razu trafiłem do jego pokoju.
- Coś się stało?
Usłyszałem skrzypnięcie - Jinki prawdopodobnie usiadł na łóżku.
Po omacku doczołgałem się do posłania przyjaciela.
- Nie, po prostu.. Przydarzyła mi się dzisiaj taka sytuacja no i ona ciągle mi siedzi w głowie. Znaczy się no.. Spotkałem na ulicy chłopaka.. To jest, on mnie zaczepił. I poprosił o pieniądze na ramyeon. Był chyba strasznie wygłodzony a do tego zmarznięty. Miał na sobie tylko bluzę i podziurawione gacie.. W zimie! Minus 10 stopni na dworze!
- I tak cię to przejęło że musiałeś mnie obudzić? - Onew nie był zbyt zadowolony.
- Oh nie, to nie o to .. Po prostu zgubiłem wątek. No więc.. Zabrałem go na coś do jedzenia. Był strasznie głodny, zjadł aż dwie.. Słuchasz mnie w ogóle? Potem jak już wszystko zjadł.. Nie, właściwie wchłonął, to chciałem go odwieść do domu. Ale on uciekł...
Jinki milczał przez chwilę, po czym rzekł zaspanym głosem:
- Rozumiem cię Minho, ale musisz pamiętać że na świecie żyją ludzie w trudnych sytuacjach. Nie mają tyle szczęścia i pieniędzy co my.. Nie możesz pomóc wszystkim głodującym tego świata Minho, nawet jeśli bardzo byś tego chciał.
- Ja wiem, ale..
- Nie zmienimy nic o piątej nad ranem. Ma razie idź spać, okej? Jutro o tym pogadamy. Dobranoc Minho.
Jinki klepnął mnie po plecach po czym zakopał się pod swoją ciepłą pierzynką. Szepnąłem ''dobranoc'' i cicho poszedłem do swojego pokoju.
*
Siedziałem na wysokim krześle za ladą i popijałem chłodną jak dzisiejszy poranek kawę. Kawiarnia świeciła dziś pustkami - pewnie śnieżyca skutecznie odstraszyła potencjalnych klientów.
- Hej Żabolu, co masz taką nachmurzoną minę od rana? Chcesz żeby śnieg zaczął padać tu w środku?
Podniosłem oczy znad filiżanki, by spotkać się wzrokiem z uśmiechniętą od ucha do ucha Sodam.
- Tak, chciałbym wprowadzić zimowy nastrój - powiedziałem z przekąsem, mimowolnie się uśmiechając - Gdzie zgubiłaś Jonghyuna? Nie miał nam przypadkiem dostarczyć produktów do tego boskiego przybytku?
- Cholera jasna no! Nie mam pojęcia gdzie się podział ten niewyrośnięty dinozaur.. Już po niego dzwonię. Co za dzieciak...
Sodam odeszła, bluzgając na brata. Tymczasem do mnie dosiadł się Onew.
- Zaraz nas zjesz - zaśmiałem się na widok szerokiego ziewu przyjaciela.
- Prze pra aaa szam.. Prawdopodobnie nie wyspałem się, bo KTOŚ mnie w nocy obudził.
- Kto cię obudził? - zapytała wyraźnie zainteresowana Sodam, która najwidoczniej skończyła telefonowanie do zagubionego brata.
Na twarzy Onew momentalnie pojawił się rumieniec.
- Minho.. Z powodu faceta w kalesonach. Oh nie.. W dziurawych gaciach..
Sodam spojrzała na mnie pytająco a ja jedynie wzruszyłem ramionami. Już miałem jej opowiedzieć, gdy do kawiarni wpadł taszczący sporych rozmiarów karton Jonghyun. Tuż za nim wlazł opatulony po uszy chłopak, rzucający pod nosem niezbyt eleganckie słowa.
- Co to za zgromadzenie? Ktoś umarł? - Key przetrwał potok przekleństw i zaczął wytrzepywać śnieg z ognistej czupryny.
- Po prostu roztrząsamy powód nocnych wędrówek Żabola - westchnęła Sodam - Też miło cię widzieć Kibum.
- Ha! Też się zastanawiam gdzie wcięło wczoraj tego drania. - diva spojrzała na mnie krzywo - Czekałem na ciebie a ty się gdzieś szlajałeś!
- Karmił bezdomnych - wtrącił Onew.
- Nie wiem czy był bezdomny..! Poza tym nie rozumiem o co wam chodzi.. Trzeba pomagać potrzebującym..
- Akurat! Znalazłeś już kogoś do roboty? Pewnie nie.. Jak zwykle łazisz z głową w chmurach - warknął z wyrzutem i pomachał mi przed nosem plikiem kartek. Wyglądał dziś na wyjątkowo rozdrażnionego.. - Tu są ogłoszenia o pracy które miałeś wydrukować. W ramach pomocy potrzebującym pójdziesz je teraz porozwieszać.
W obliczu gniewu Key nie śmiałem nawet protestować. Wziąłem jedynie rulonik i zerknąwszy z uśmiechem na przyjaciół opuściłem kawiarnię.
- Hej Żabolu, co masz taką nachmurzoną minę od rana? Chcesz żeby śnieg zaczął padać tu w środku?
Podniosłem oczy znad filiżanki, by spotkać się wzrokiem z uśmiechniętą od ucha do ucha Sodam.
- Tak, chciałbym wprowadzić zimowy nastrój - powiedziałem z przekąsem, mimowolnie się uśmiechając - Gdzie zgubiłaś Jonghyuna? Nie miał nam przypadkiem dostarczyć produktów do tego boskiego przybytku?
- Cholera jasna no! Nie mam pojęcia gdzie się podział ten niewyrośnięty dinozaur.. Już po niego dzwonię. Co za dzieciak...
Sodam odeszła, bluzgając na brata. Tymczasem do mnie dosiadł się Onew.
- Zaraz nas zjesz - zaśmiałem się na widok szerokiego ziewu przyjaciela.
- Prze pra aaa szam.. Prawdopodobnie nie wyspałem się, bo KTOŚ mnie w nocy obudził.
- Kto cię obudził? - zapytała wyraźnie zainteresowana Sodam, która najwidoczniej skończyła telefonowanie do zagubionego brata.
Na twarzy Onew momentalnie pojawił się rumieniec.
- Minho.. Z powodu faceta w kalesonach. Oh nie.. W dziurawych gaciach..
Sodam spojrzała na mnie pytająco a ja jedynie wzruszyłem ramionami. Już miałem jej opowiedzieć, gdy do kawiarni wpadł taszczący sporych rozmiarów karton Jonghyun. Tuż za nim wlazł opatulony po uszy chłopak, rzucający pod nosem niezbyt eleganckie słowa.
- Co to za zgromadzenie? Ktoś umarł? - Key przetrwał potok przekleństw i zaczął wytrzepywać śnieg z ognistej czupryny.
- Po prostu roztrząsamy powód nocnych wędrówek Żabola - westchnęła Sodam - Też miło cię widzieć Kibum.
- Ha! Też się zastanawiam gdzie wcięło wczoraj tego drania. - diva spojrzała na mnie krzywo - Czekałem na ciebie a ty się gdzieś szlajałeś!
- Karmił bezdomnych - wtrącił Onew.
- Nie wiem czy był bezdomny..! Poza tym nie rozumiem o co wam chodzi.. Trzeba pomagać potrzebującym..
- Akurat! Znalazłeś już kogoś do roboty? Pewnie nie.. Jak zwykle łazisz z głową w chmurach - warknął z wyrzutem i pomachał mi przed nosem plikiem kartek. Wyglądał dziś na wyjątkowo rozdrażnionego.. - Tu są ogłoszenia o pracy które miałeś wydrukować. W ramach pomocy potrzebującym pójdziesz je teraz porozwieszać.
W obliczu gniewu Key nie śmiałem nawet protestować. Wziąłem jedynie rulonik i zerknąwszy z uśmiechem na przyjaciół opuściłem kawiarnię.
*
Rozklejając ulotki rozmyślałem o tym co powiedział mi Kibum i jak zwykle musiałem przyznać mu rację (gdybym wspominał o tym na głos z pewnością sprawiłoby mu to niemałą przyjemność. Ba, może nawet przestałby łazić taki nabzdyczony..?). Ostatnimi czasy rzeczywiście nie funkcjonowałem najlepiej. Brak pracowników w kawiarni też nie bardzo mnie przejął. Przez to Kibum i Sodam musieli pracować dwa razy ciężej. Poczułem nieprzyjemnie ukłucie wyrzutów sumienia. To od razu sprawiło, że rozwieszałem ulotki jak najszybciej mogłem, najwięcej jak się dało. W ten też sposób, zupełnie przez przypadek natknąłem się na małą dziewczynkę. Stała sama nieopodal małego zaułka.
- Zgubiłaś się? - zapytałem zmartwiony, ponieważ powoli zaczynało się ściemniać.
Dziewczynka pokiwała przecząco główką ale wskazała paluszkiem na owy zaułek, koło którego się znajdowaliśmy. Zajrzałem do środka, z trudem usiłując dojrzeć leżącą na śniegu, drżącą postać. Pochyliłem się nad zwiniętą w kłębek osobą. I nagle, nie wiedzieć czemu poczułem jak uginają się pode mną nogi.
- Taemin-ah..?
- Zgubiłaś się? - zapytałem zmartwiony, ponieważ powoli zaczynało się ściemniać.
Dziewczynka pokiwała przecząco główką ale wskazała paluszkiem na owy zaułek, koło którego się znajdowaliśmy. Zajrzałem do środka, z trudem usiłując dojrzeć leżącą na śniegu, drżącą postać. Pochyliłem się nad zwiniętą w kłębek osobą. I nagle, nie wiedzieć czemu poczułem jak uginają się pode mną nogi.
- Taemin-ah..?
Witaj~! ^^
OdpowiedzUsuńZjawiłam się tutaj segregując linki w plikach na grupie na fb, i z ciekawości zaczęłam czytać. Nie mam chyba zbyt wiele do powiedzenia, ale zawsze wypada coś po sobie zostawić, także oto jestem >.<"
Choć w tym krótkim prologu nie dzieje się zbyt wiele, to mimo wszystko dałaś mi pierwszy rzut na zamysł opowiadania i na charakter głównego bohatera. Z opisanych przez Ciebie wydarzeń wynika, że Minho to altruista, który marzy żeby zbawić świat. To bardzo piękny motyw, niestety czasem powiązany z tragizmem, w każdym razie zaintrygował mnie. Tego typu postać może być bardzo ciekawa w kreowaniu, także życzę Ci powodzenia na tym polu! ^^
Póki co nie wiem czego się spodziewać, przewiduję jedynie, że Minho "przygarnie" Taemina, być może jako pracownika kawiarni? Jestem ciekawa sytuacji życiowej Lee, i tego czemu wylądował na ulicy.
Podoba mi się też wykorzystanie tytułu piosenki, bardzo dla mnie drogiej i ważnej piosenki, bo faktycznie tutaj pasuje (o ile dobrze zgaduję, że Minho to ów tytułowy "soldier", który chce Taemina i może nie tylko jego chronić? nie wiem, to tylko spekulacje, naprowadź mnie, jeśli błądzę).
Są jednak aspekty, które mi się nie podobały. I tutaj przede wszystkim kwestia błędów. Głównie literówek i powtórzeń. Ja wiem, że przeglądanie tekstu po raz piąty i dziesiąty jest wykańczające, ale kiedy widzę słowo "pruszyć" to mam ochotę wyjść oknem ;;; Polecam poddać tekst ponownej korekcie, albo oddać go w ręce bety, która spojrzy nań świeżym okiem ^^
Kolejne, co mnie w opowiadaniach (ogólnie, nie tylko w Twoim) razi, to to stereotypowe nazywanie Jonghyuna przygłupim dinozaurem i Kibuma divą... To naprawdę robi się męczące po pewnym czasie, w dodatku hm... moim zdaniem takie szufladkowanie w pewien sposób spłyca ich charaktery, i sprawia, że spoglądam na tych bohaterów pobłażliwie, nie potrafię do końca brać ich na poważnie. To smutne, bo tego typu określenia ujmują czar niejednemu opowiadaniu. Nie wiem, czy ten argument do Ciebie przemówi, po prostu dzielę się moim odczuciem >.<"
Chyba tylko tyle miałam póki co do powiedzenia. Trzymam kciuki za dalszą pracę nad tą opowieścią ^^ Nie obiecuję, czy i kiedy pojawię się znów z komentarzem, bo u mnie zrywy na czytanie ff występują szalenie rzadko, także nie mogę przewidzieć, kiedy znów tutaj zawitam.
Mam nadzieję, że moje słowa okażą się w jakimkolwiek stopniu przydatne.
Fighting~! :3
Shizu
Witaj ^^
UsuńPrzede wszystkim chciałam podziękować za komentarz, ale także za to, że poświęciłaś swój czas na przeczytanie moich wypocin ;3
Jeśli chodzi o Soldiera.. cóż, nie zdradzę o co chodzi, bo to byłby spoiler, ale tak, poniekąd masz rację. Mogę tylko powiedzieć, że to określenie nie odnosi się jedynie do Minho. Mam nadzieję, że w kolejnych rozdziałach uda mi się wszystko odpowiednio przekazać.. ^^
No tak, błędy.. teraz jak na nie patrzę, to sama mam ochotę rzucić się z balkonu xD Z pewnością jeszcze raz go przejrzę, dzięki za zwrócenie na to uwagi ;)
Rozumiem co chcesz powiedzieć na temat szufladkowania postaci i rzeczywiście się z Tobą zgadzam. Trochę mi głupio, że w czytelnicy mogli w ten sposób odebrać bohaterów, bo absolutnie nie chodziło mi o jednoznaczne określenie ich już na samym początku. Ale podczas pisania następnych rozdziałów na pewno zwrócę uwagę na to, by Jjong i Key nie byli postrzegani tylko w taki stereotypowy sposób. Prawda jest też taka, że w prologu skupiłam się głównie na kreacji Minho, co z pewnością mogło być moim błędem..
W każdym razie jeszcze raz dziękuję za komentarz, zarówno za miłe słowa jak i konstruktywną krytykę! ;3