czwartek, 24 grudnia 2015

OnTae - ,,Przyniesiesz mi herbaty?''

      Dzień dobry wszystkim! Dzisiaj wigilia, święta, dlatego o tym będzie ten post. Przede wszystkim chciałabym Wam życzyć zdrowych, spokojnych, pełnych miłości świąt. Życzę Wam, żebyście nie czuli się samotni, życzę Wam spełnienia wszystkich marzeń, tych małych i dużych. Życzę Wam, abyście zawsze mieli kogoś, kto będzie mógł przenieść kubek herbaty, gdy macie katar. Wesołych świąt moi kochani. Dziękuję, że tu zaglądacie!
       Z tej okazji mam dla Was fluffową opowieść na poprawę humoru.. ^^ mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu.

      Obudziły go ciepłe, słoneczne promienie, wdzierające się przez sypialniane okno. Leniwie podarł zaspane oczka i wyjrzał na zewnątrz - za oknem delikatny wiatr poruszał obsypane śniegiem gałęzie drzew. Taemin pociągnął nosem i wytarł katar drobnymi paluszkami. Włożywszy ciepłe bambosze wstał z łóżka i powolnym krokiem poczłapał do kuchni. Tam usiadł na krześle i zaczął bacznie obserwować krzątającą się przy kuchence postać.
- Dzień dobry - rzekł nosowym głosem Tae.
- Taemin-ah.. - Jinki momentalnie oderwał się od swojego zajęcia, a jego usta rozciągnęły się w przyjaznym uśmiechu - Dlaczego nie jesteś w łóżku?
-No bo.. Dzisiaj święta.. A ja nic nie pomogłem - młodszy Lee nadął policzki.
- Minnie.. Wracaj do łóżka! Przecież widzę, jak pociągasz nosem. Trzeba było nie biegać po śniegu w samych majtkach głuptasie.
- Hyeong! - oburzył się blondynek, a jego twarz przybrała kolor purpury.
- No już Minnie, nie siedź taki nabzdyczony.. Idź się połóż. - Onew machnął ręką na Taemina i wrócił do krojenia warzyw.
      Zrezygnowany maknae wrócił do swojego pokoju. Zastanawiał się, co mogła robić reszta domowników. Key zapewne zaciągnął Jjonga na ostatnie przedświąteczne zakupy, a Minho prawdopodobnie sprzątał. Tylko on, Taemin, nic nie robił. Westchnął i opatulił się kołdrą aż po zatkatarzony nosek i przymknął mlecznobiałe powieki. Bardzo chciał, żeby był koło niego jego ukochany hyeong, Onew, który swoim promiennym uśmiecham zawsze poprawiał Tae nastrój.
- Hyeong! - zawołał spod kołdry Minnie. Po chwili zza drzwi wyłoniła się karmelowa czupryna Onew.
- Hyeong.. Przyniesiesz mi herbaty?
Jinki kiwndął głową i obdarował maknae ciepłym uśmiechem. Już po chwili, z parującym kubkiem w ręku siedział na skraju łóżka Tae.
- Czegoś potrzebujesz, Taemin-ah? - zapytał zatroskanym głosem.
- Umm... Zimno mi.. - szepnął młodszy, czując, że jego twarz oblewa rumieniec.
- Przyniosę ci kocyk - Onew już miał wstać, gdy poczuł, jak coś delikatnie szarpie jego koszulkę. Spojrzał na leżącego pod pierzyną Taemina, który nieudolnie usiłował ukryć swoje zawstydzenie. Serce Onew zabiło szybciej na widok delikatnie rozchylonych, różowych usteczek. Uśmiechnął się i złożył na nich subtelny pocałunek, tym samym wprawiając maknae w jeszcze większe zakłopotanie.
- Rozumiem Minnie.. - mruknął, muskając ustami ucho Tae, po czym wślizgnął się pod kołdrę chłopaka.
      Onew objął drobne ciało Lee i przytulił go mocno do siebie. Młodszy odpowiedział na pieszczotę, wtulając czuprynę w ramiona swojego hyeonga.

-Kocham cię Jinki - wyznał po chwili, ucałowawszy starszego w szyję.
- Ja ciebie też kocham Minnie...

sobota, 19 grudnia 2015

The Only One - Rozdział 2



      Tak długo mnie tu nie było, że aż wstyd.. niby mogę się tłumaczyć, że nauka zajęła mi większość mojego czasu, brak weny ale.. po prostu Was przeproszę, bardzo przeproszę. Mam nadzieję, że dalej będziecie za mną, że będziecie czekać na nowe wpisy. Ostatnio trochę się odblokowałam i rzeczywiście zaczęłam pisać. Dzisiejsza notka jest dość krótka, ale uważam że nie ma sensu lać wody - wszystko co powinno znaleźć się w tym parcie zostało w nim zawarte. Cóż.. mam nadzieję, że będzie Wam się podobać.
Byłabym też bardzo szczęśliwa widząc Wasze komentarze - to przede wszystkim one mnie motywują. Trzymajcie za mnie kciuki!






      Do uszu mężczyzny powoli zaczęły dochodzić różne dźwięki, jednak przez wszystkie przebijał się nieznośnie pulsujący w głowie głos syreny. Po chwili drzwi ,,zmielonego'' auta otworzyły się, a ratownicy medyczni w pośpiechu wyciągnęli nieprzytomnego Onew. Nie minęło wiele czasu, gdy zajęli się też Minho. Chłopak usiłował wyrwać się, bełkotał pod nosem coś niezrozumiałego, ale ostatecznie odpłynął w niebyt.

***

      Leżał w przestronnej sali i bazgrał flamastrem po gipsie na lewej ręce. Napisał imię Taemin już z tysiąc razy. Obok niego spokojnie spał Onew, któremu wcześniej podano całą masę leków przeciwbólowych. Minho zamknął oczy i potarł ręką skronie. Przed  oczami wciąż miał Taemina. 
- Minho? - rozległ się zatroskany głos w akompaniamencie cichego łkania. 
- Hej Jongi... - westchnął brunet i popatrzył na kolegę, który otaczał ramieniem płaczącego Key. 
- Co wam się stało?
- Wypadek.. Ktoś walnął w nasze auto.. Onew ma wstrząśnienie mózgu, obydwoje mamy zostać tu na obserwacji do końca tygodnia.. - Minho spuścił wzrok na białą pościel. 
-A Taeminnie?! - zawył Kibum - Gdzie mój Minnie...
Minho milczał. Prawdę mówiąc nie miał pojęcia co dzieje się z blondynkiem. Nie wiedział nawet, czy są w tym samym szpitalu. 
- Mogę iść go poszukać... - wyszeptał po chwili. 
- Nie wiesz co z nim? - zdziwił się Jonghyun, a leżący na łóżku chłopak jedynie pokiwał głową. - Okej Minho, wstawaj. Idziemy o niego zapytać, a Key zostanie z Onew. No chodź.
      Powoli przemierzali szpitalny korytarz i uważnie czytali plakietki z nazwiskami , które były przytwierdzone  do drzwi sal. Pochłonięty swoim zajęciem Minho jak na nieszczęście wpadł na niewysokiego mężczyznę.
- Przepraszam - brunet ukłonił się nisko i szepnął - Ajussi.. Lee Taemin... 
Wąsaty doktor zlustrował wzrokiem chłopaka - zawieszając wzrok na zapisanym gipsie - po czym rzekł spokojnie:
- Ma operację, więc może się pan teraz spokojnie udać do swojej sali, panie Choi. Kolega odprowadzi, prawda? 
Lekarz machnął ręką w kierunku sali Minho i  odszedł pośpiesznym krokiem. Jonghyun za to objął rozedrganego przyjaciela i zaprowadził go we wskazanym kierunku.

***

      Noc dłużyła mu się niemiłosiernie. Wskazówka zegara zdawała przesuwać się w zwolnionym tempie, jak w jakimś nędznym filmie. Ogromne oko księżyca zaglądało przez nieosłonięte okno, uniemożliwiając zaśnięcie. I choć marzył o tym, by choć na chwilę dać odpocząć zmęczonemu umysłowi nie chciał prosić o tabletki nasenne. Za bardzo bał się, że prześpi moment, w którym mógłby dowiedzieć się czegoś o małym blondynku.
- Onew? - szepnął. Miał nadzieję, że starszy nie śpi. Nie liczyło się to, że pora była jak najmniej odpowiednia na pogawędki. Chciał tylko zagłuszyć wszystkie wspomnienia, które głośno huczały w jego głowie. 
- Mmmmm....? - burknął starszy.
- Nic.. sprawdzam czy śpisz. No i myślę o Taeminie. 
- Powinieneś o niego zapytać. Też się martwię..
Przyznał mu rację i ponownie wstał z łóżka. Nałożywszy na nogi papcie udał się do pokoju lekarzy, gdzie drzwi otworzyła mu zaspana kobieta. Zapytał o Taemina.
- Taemin, Taemin.. Lee Taemin ? - zapytała, gdy przejrzała karty pacjentów. Pokiwał głową, a żołądek nieprzyjemnie go połaskotał. - Tak, skończył operację. Nie możemy go jeszcze wybudzić. Nie, proszę się nie bać, wszystko z nim w porządku, jednak z powodu komplikacji musieliśmy amputować mu lewą nogę.