Dzień dobry wszystkim! Dzisiaj wigilia, święta, dlatego o tym będzie ten post. Przede wszystkim chciałabym Wam życzyć zdrowych, spokojnych, pełnych miłości świąt. Życzę Wam, żebyście nie czuli się samotni, życzę Wam spełnienia wszystkich marzeń, tych małych i dużych. Życzę Wam, abyście zawsze mieli kogoś, kto będzie mógł przenieść kubek herbaty, gdy macie katar. Wesołych świąt moi kochani. Dziękuję, że tu zaglądacie!
Z tej okazji mam dla Was fluffową opowieść na poprawę humoru.. ^^ mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu.
Obudziły go ciepłe, słoneczne promienie, wdzierające się przez sypialniane okno. Leniwie podarł zaspane oczka i wyjrzał na zewnątrz - za oknem delikatny wiatr poruszał obsypane śniegiem gałęzie drzew. Taemin pociągnął nosem i wytarł katar drobnymi paluszkami. Włożywszy ciepłe bambosze wstał z łóżka i powolnym krokiem poczłapał do kuchni. Tam usiadł na krześle i zaczął bacznie obserwować krzątającą się przy kuchence postać.
- Dzień dobry - rzekł nosowym głosem Tae.
- Taemin-ah.. - Jinki momentalnie oderwał się od swojego zajęcia, a jego usta rozciągnęły się w przyjaznym uśmiechu - Dlaczego nie jesteś w łóżku?
-No bo.. Dzisiaj święta.. A ja nic nie pomogłem - młodszy Lee nadął policzki.
- Minnie.. Wracaj do łóżka! Przecież widzę, jak pociągasz nosem. Trzeba było nie biegać po śniegu w samych majtkach głuptasie.
- Hyeong! - oburzył się blondynek, a jego twarz przybrała kolor purpury.
- No już Minnie, nie siedź taki nabzdyczony.. Idź się połóż. - Onew machnął ręką na Taemina i wrócił do krojenia warzyw.
Zrezygnowany maknae wrócił do swojego pokoju. Zastanawiał się, co mogła robić reszta domowników. Key zapewne zaciągnął Jjonga na ostatnie przedświąteczne zakupy, a Minho prawdopodobnie sprzątał. Tylko on, Taemin, nic nie robił. Westchnął i opatulił się kołdrą aż po zatkatarzony nosek i przymknął mlecznobiałe powieki. Bardzo chciał, żeby był koło niego jego ukochany hyeong, Onew, który swoim promiennym uśmiecham zawsze poprawiał Tae nastrój.
- Hyeong! - zawołał spod kołdry Minnie. Po chwili zza drzwi wyłoniła się karmelowa czupryna Onew.
- Hyeong.. Przyniesiesz mi herbaty?
Jinki kiwndął głową i obdarował maknae ciepłym uśmiechem. Już po chwili, z parującym kubkiem w ręku siedział na skraju łóżka Tae.
- Czegoś potrzebujesz, Taemin-ah? - zapytał zatroskanym głosem.
- Umm... Zimno mi.. - szepnął młodszy, czując, że jego twarz oblewa rumieniec.
- Przyniosę ci kocyk - Onew już miał wstać, gdy poczuł, jak coś delikatnie szarpie jego koszulkę. Spojrzał na leżącego pod pierzyną Taemina, który nieudolnie usiłował ukryć swoje zawstydzenie. Serce Onew zabiło szybciej na widok delikatnie rozchylonych, różowych usteczek. Uśmiechnął się i złożył na nich subtelny pocałunek, tym samym wprawiając maknae w jeszcze większe zakłopotanie.
- Rozumiem Minnie.. - mruknął, muskając ustami ucho Tae, po czym wślizgnął się pod kołdrę chłopaka.
Onew objął drobne ciało Lee i przytulił go mocno do siebie. Młodszy odpowiedział na pieszczotę, wtulając czuprynę w ramiona swojego hyeonga.
-Kocham cię Jinki - wyznał po chwili, ucałowawszy starszego w szyję.
- Ja ciebie też kocham Minnie...
Takie krótkie, a takie urocze i dopracowane ^^ Wesołych świąt kochana!~
OdpowiedzUsuń